Wiem, ze jak przejde przez bolesny okres zaloby to wszystko jakos wroci do normy.Na razie czuje sie jak robot. Czuje jabym zmuszal sie do codziennego funkcjonowania.  Staram sie zasypiac I budzic o normalnek porze. Staram sie robic zakupy. jesc posilki, sprzatac, ogladac telewizje..I sie dobrze wyprozniac .itd

Zdecydowanie ogladam wiecej telewizji bo to zawlaszcza moja uwage.

Mowie sobie ogolnie, ze nie ma co sie martwic bo przeciez wszyscy I tak zawsze w koncu umieraja wiec o co sie martwic.

Ja umre I Ty tez umrzesz.

Martwi mnie tylko to ze wszystko jest kwestja przypadku. Gdybym kupil zonie bilet na przylot 2 tygodnie wczesniej toby sie nie zaziebila i nie dostala zapalenia oskrzeli I by byla teraz na wczasach w Australii,.  Gdyby trafila do jakiegos dobrego prywatnega szpitala to moze nie podaliby jej tego antybiotyku (Augmentin) co ja zabil/  Do kurwy nedzy… miala tyle kasy to po co sie ladowala do nedznego szpitala.

Jezeli miala tyle kasy to dlaczego nie uzywala  taksowek zamiast jezdzenia autobusami.  Autobusami jezdza w Polsce takze niedozywieni ludzie. Nie mowie ze wszyscy sa niedozywieni  a tylko ze moze sie pojawic jedna taka osoba w tlumie pasazerow I ona prondkuje wirusem grypy lun nawet gruzlicy

Ale glownie to mysle ze po co sie ladowala do takiego kllimatu gdzie praktycznie pol roku jest Zima.

Comments on: "Po smierci zony staram sie jakos funkcjonowac." (2)

  1. wspolczuje.. trzymaj sie tam i nie daj sie..

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: